wtorek, 1 stycznia 2013

Makijaż sylwestrowy i kilka myśli

Kontynuując dwuletnią już tradycję, po raz trzeci wybraliśmy się z Kubusiem na zabawę sylwestrową z udziałem dzieci u znajomych. Dla mnie to świetny pretekst ku wykreowaniu nieco bardziej odjechanego look'u, zwłaszcza jeśli chodzi o makijaż. Nawet jeśli nie bawię się na balu czy innej imprezie z większym rozmachem, to jednak przyjęło się, że ta jedna noc w roku uzasadnia szaleństwo i ekstrawagancję, która na inne okazje byłaby po prostu jarmarczna. Tym razem miałam ochotę na brokat i kępki sztucznych rzęs, po powrocie do domu wyglądało to mniej więcej tak:













Użyłam głównie cienie z Inglota - czerwieni, fioletu i złota. To kolory wręcz książkowe i idealne do podkreślenia zielonej tęczówki. Na czerwony cień na ruchomej powiece nałożyłam brokat w kolorze rózowo-liliowym, zakupiony w sklepie dla plastyków i bazowo używany podczas gier miejskich w Krakowie, które organizuję;) W ostatniej chwili sobie o nim przypomniałam i stwierdziłam, że pasuje dużo bardziej niż mój srebrny brokat z Vipery. 


Myślę, że wielu z nas czuję się przytłoczonymi obowiązkiem szampańskiej zabawy w Sylwestra. Są też osoby, jak słynna i znana Wam Szusz, które uparcie powtarzają, że jaki Sylwester, taki cały rok, dlatego ta wyśmienita zabawa obarczana jest dodatkowo brzemieniem odpowiedzialności za spory kawałek przyszłości! Niezmiennie zdumiewają mnie tego typu deklaracje  Skąd ta moc nadawana zabawie sylwestrowej? Co tak naprawdę świętujemy? Dlaczego ta celebracja ma mieć tak kolosalne znaczenie? Dla mnie Sylwester to przede wszystkim pretekst do spotkania z przyjaciółmi, wypróbowania nowego pomysłu makijażowego, urozmaicenie codzienności. Ale bez przesady. O północy po prostu umownie kończy się jakiś czasokres, zaczyna następny.

Jesli sami nie weźmiemy życia w swoje ręce, nie prezkujemy postanowień w decyzje - to mimo najwspaniajszego sylwestrowego szaleństwa, nic się nie zmieni. Takie "czary mary" byłoby zbyt proste!;) Ale mamy w sobie nieodpartą potrzebę ominięcia ciężkiej pracy nad własnym zyciem i magincznego oddziaływania na rzeczywistość, choćby ten rodzaj oddziaływania byłby niepewny i trudny do kontrolowania. Nie dajmy sie jednak tej iluzji.

Wszystkim życzę Nowego Roku pełnego pozytywnych zaskoczeń i by był to kolejny krok na dordze ku odkrywaniu i realizacji życiowego powołania. A jeśli planujesz ślub na terenie Małopolski, to pamiętaj o ciekawej opcji jaką jest wieczór panieński w Krakowie;)

pozdrawiam!
Marta

9 komentarzy:

  1. Bardzo ładne połączenie kolorów i piękne, długie rzęsy - wow!

    /a może zainteresuje Cię rozdanie u mnie? - makiazas23.blogspot.com , szczęśliwego Nowego Roku!/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wczoraj nie szalałam z makijażem choć postawiłam na nieco mocniejszy. Niestety użyłam też odrobinkę brokatu który podrażnił mi oczy :(

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ładny makijaż :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wreszcie jakiś ładny makijaż, ale nie dla mnie niestety. :(
    http://i-am-diamonds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo odwaznie. Czerwien jest trudnym tematem jesli chodzi o makijaz oka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hurija, dzięki! Nawet nie wiedziałam, że coś takiego mam, zaraz usunę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. do twarzy Ci w tym makijażu

    OdpowiedzUsuń