niedziela, 24 marca 2013

Czarna kreska na dolnej linii rzęs - za czy przeciw?

Szybki post z dzisiejszym makijażem. Postawiłam przede wszystkim na kreskę. Dość grubą i rzucająca się w oczy;)



Tak, mam opadające powieki, jednak uważam, że - jak każda z nas - mogę sobie pozwolić na umiejętnie namalowana kreskę:) Nie jestem miłośniczka makijażu ani stylistyki typu pin-up, wolę poszaleć z cieniami i kolorami niż stawiać na kreski, jednak wiadomo - czasem i na krechę mam ochotę.
Zauważyłam, że w blogosferze panuje (żeby nie powiedzieć - pokutuje) przekonanie, że czarna kreska na dolnej linii rzęs obciąża oko, ciągnie je w dół i ogólnie wygląda niekorzystnie, zwłaszcza w przypadku opadających powiek (czyli w przypadku większości z nas, w mniejszym bądź większym stopniu).

NIE ZGADZAM SIĘ. Dawno dawno temu, kiedy Słońce było bogiem, nie było jutuba, a ja malowałam się zgodnie z poradami Mamy oraz własną intuicją, królowała u mnie własnie kreska NA DOLE. U góry pojawiała się rzadko (fakt, nie było takich kosmetyków jak teraz, pamiętam nieśmiałe początki eye-linerów które były wielką nowością jako takie no i oczywiście nie potrafiłam się nimi posługiwać...). Kreska u dołu oka się sprawdzała. Po prostu. Zawsze wyglądało to atrakcyjnie. Moja opadająca powieka to nie tyle uwiąd starczy, co typ budowy oka - za młodu było podobnie a jednak ta dolna kreska, w tandemie z tuszem do rzęs, robiła większość makijażu. Po prostu oko stawało się wyraziste, widoczne w tej raczej mało wyraźnej słowiańskiej twarzy;)

Kreskę na dolnej linii rzęs robi się szybko, łatwo i przyjemnie. NIE mam na myśli linii tzw. wodnej (w środku oka). Bynajmniej. Jeśli nieco odsuniemy kreskę od samych rzęs i trochę ją pogrubimy (lub lekko rozetrzemy) to fantastycznie nam ona powiększy oko. Teorii z "obciążaniem" nie kupuję;)

Kreska na górze może i jest elegancka, klasyczna, modowa itd. ale nie jest w niczym lepsza od kreski na dole:) A już fatalnie wyglądają stylizacje z mocną kreską na górnej powiece i wcale nie zaznaczoną dolną powieką, czasem nawet bez maskary. W moim odczuciu to oko, zlewające się przy dolnej krawędzi ze skórą, rozmyte - wygląda sztucznie, niezdrowo i nieestetycznie. Teorii o "uniesieniu" w ten sposób oka też nie łykam;)

Moim zdaniem ładnie pomalowane oko jest nie tyle "uniesione" co przede wszystkim - wyraźne, widoczne, zaakcentowane. Amen. 

A oto moja dzisiejsza "obwódka" wokół oka:)




To co,przekonałam kogoś?;)

pozdrawiam,
Marta






6 komentarzy:

  1. ja jestem przeciw, nigdy tak się nie maluję ;) jeśli chcę podkreślić dolne rzęsy, to wolę zrobić to przy pomocy cienia w kolorze brązowym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wygląda ok bo masz oczy w przyzwoitym rozmiarze, jeśli ktoś ma węższe oczko, to mocne obrysowanie go od dołu nie wygląda dobrze. No, przynajmniej u mnie to się nie sprawdza..

    OdpowiedzUsuń
  3. to prawda- masz duże oczy, to żadna kreska Ci nie zaszkodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a to akurat nieprawda. Moje oczy z całą pewnością nie są duże, najwyżej przeciętne. One są właśnie powiększone odpowiednio narysowaną kreską:) (w odpowiedniej odległości od linii rzęs)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja jestem za. Czemu nie. NIe podoba mi sie tylko kreska na lini wodnej ale na linii rzes lub pod jest ok. Ja sama robie czasem kreske 2/3 dlugosci oka. Moim zdaniem oko od razu wydaje sie wyrazniejsze

    OdpowiedzUsuń